poniedziałek, 24 marca 2014

List do Mamy

Mamoo!!
Dlaczego tak bardzo nie potrafimy się dogadać?
Dlaczego tak bardzo nie pozwalasz mi żyć?
Czemu każesz mi cały czas siedzieć przed książkami?
Dlaczego twierdzisz że dzięki nauce osiągnę szczęście?
Chcę ci dać szczęście lecz wymagasz ode mnie czegoś, czego ja nie potrafię zrobić, każesz mi być kimś, kim ja na pewno nie potrafię być. Kiedy słucham od sióstr, że jestem okropna bo cię zasmucam i sama widzę, że nie potrafię cię uszczęśliwić to lata mi po głowie cały czas ta sama myśl - "Może lepiej żebym nie istniała? Po co istnieję jak nawet nie potrafię uszczęśliwić swojej matki a jedynie ją zasmucam? osoba która dbała o mnie, wychowała mnie, walczyła każdego dnia abym mogła coś zjeść, a ja nie umiem nawet odwdzięczyć się jej zwykłymi piątkami w jebanej szkole?". Codziennie chcę się wyprowadzić z tego ponurego domu, który zawsze wydawał mi się smutny, lecz zawsze mnie tutaj zatrzymujesz ty - Mamo. Prawda jest taka że mi nie zależy na moim szczęściu tylko na twoim, i mnie nosi za każdym razem gdy sobie uświadamiam że zamiast cię uszczęśliwiać to cię jeszcze bardziej zasmucam -_- DLACZEGO MASZ BZIKA NA PUNKCIE TEJ JEBANEJ SZKOŁY??!! Jestem najwidoczniej okropną córką bo gdybym chciała to bym była wstanie się dobrze uczyć,a le to jest takie idiotyczne, ta cała nauka, ona mnie tak dołuje, nie widzę wgl sensu w uczeniu się jak wiem że to mi się w przyszłości nie przyda, NA PEWNO nie pójdę na nic w kierunku gdzie musisz kuć wszystko na pamięć, bo to jest przejebanie głupie, ja wolę coś na logikę - współpraca z innymi, psychologia, języki (stuardessa, kawiarnia itp) i inne chujostwa... a nie że mam się uczyć definicji które jedynie do czego mi się przydadzą to do uczenia w szkole -_-
Nie wiem.... chyba muszę się pogodzić że zawsze będziesz mnie uważała za samolubną córkę.... aż mi się ryczeć chcę, chujowo się z tym czuję ale najwidoczniej tak musi być, w sumie nie musi, ale zrobię to bo jestem samolubna i wolę się chyba zabić niż marnować dni na siedzenie tylko i wyłącznie przed książkami. Chociaż wiem, że sama się tym ranię, ale sama już nie wiem co mam robić. Zjebałam to życie od dnia gdy uwierzyłam w słowa ludzi że jestem tempa i od tamtego momenty przestałam robić cokolwiek, żyć, uczyć się, robić cokolwiek - a stało się w przedszkolu. I choć staram się to naprawić, to jednak za głupotę trzeba płacić, a ta głupota jest tak okrutna! przez moją niewinność teraz muszę doganiać innych, którzy są o wiele dalej ode mnie i tylko słyszę w mojej głowie jak się ze mnie śmieją i mówią, że jestem beznadziejna, nawet nie potrafię dobrze żyć. Nauka jest dla mnie jak depresja... przypominam mi o wszystkim co złe.
Tak bardzo się załamałaś jak usłyszałaś że mam pracę, tak bardzo widzę jak ci się to nie podoba, że jesteś temu przeciwna, że wolisz żebym się uczyła, a ja tak bardzo się kurwa staram żeby móc od ciebie usłyszeć zwykłe słowa "Dziękuję, jesteś wspaniałą córką, cieszę się że cię mam, kocham cię". A udało mi się usłyszeć tylko "ja ciebie też" jako odpowiedz na moje słowa, że ją kocham, i to tylko raz (y) Dlatego stwierdzam że się poddaje, wiem że zawsze będziesz twierdzić że jestem zbuntowana więc nie będę się już starać żebyś mnie uważała za dobrą córkę, wystarczy mi świadomość że będę mogła ci pomóc dobrze żyć, i możesz być temu przeciwna ale ja zdania nie zmienię, będę tak dużo pracować, tak często mówić ci jak bardzo cię kocham, aż w końcu zrozumiesz że jej szczęście to moje szczęście!



Ps. Sorrka Kyou że nie o tobie ale dostałam niefajnej weny i burzy emocji które musiałam gdzieś wywalić -_- Ciebie też kocham :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz