poniedziałek, 3 listopada 2014

Jak Marilyn Monroe


Chciałoby się być jak Marilyn Monroe, może nie być taka jak ona, ale posiadać takie same podejście. Robienie czego się chce, nie bać się negatywnych skutków. W sumie mam takie podejście, ale bardzo często nie myślę co robię i sama potem żałuję tego co zrobiłam. Ale najważniejsze są starania aby udoskonalać siebie coraz bardziej tak jak się tego chce.

Ostatnio Daniel mi powiedział, że wydoroślałam, nie tylko on.... wiele osób mi to powiedziało. Nie ma co sie dziwić, zostałam przygnieciona do muru, musiałam w końcu otworzyć oczy chociaż tego nie chciałam. Byłam jak taka imprezowiczka, która chciała żyć dniem dzisiejszym, nie myśląc o jutrze. Nie jest to takie fajne jakby sie to wydawało. Lepiej żyć tak jakby każdy dzień był dniem w którym robimy jeden krok w przód, uczymy się czegoś nowego! Żyć nie myśląc o jutrze jest złym spostrzeżeniem, nie osiągamy nic takim podejściem prócz następnej imprezy, kaca, plotek z koleżankami i zrobienia czegoś za co potem jest nam wstyd.Nie chciałam dorastać, i nadal korzystam z bycia dziecinnym jeśli tylko mam na to szanse, ale uciekać przed cierpieniem cały czas się nie da.






Nie popieram do końca Marilyn Monroe, ma rację że piękno jest wspaniałe, i trzeba je pokazywać, ale ja mam może zbyt duży szacunek do swojego ciała :D





Prócz tego to muszę ci sie pochwalić, że coraz bardziej mam pozytywne podejście do wszystkiego. Teraz już wiem że trzeba jednego dnia człowieka doprowadzić do płaczu, uświadomić go o swoich błędach, aby następnego dnia mógł żyć szczęśliwiej niż żył dotychczas. Ja tego doświadczyłam, nigdy nie wylałam tyle łez w ciągu jednego dnia, może nie nigdy ale dawno.


Trzeba wiedzieć że jakby źle nie było, to inni mają gorzej więc na pewno z kiepskiej sytuacji uda nam się wyjść tylko trzeba nam się ogarnąć i ogarnąć całą tą sytuacje a nie użalać się nad sobą.



No i chyba tyle, Opowiadaj jak było na wycieczce i czy coś się u ciecie zmieniło? :D

Ps. I love you :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz