Jeszcze przez 2 dni bedziemy chodzic do weterynarza na zastrzyk.To beda najgorsze dwa dni bo to ja bede musiala go wkladac do transporterka a to jest naprawde trudne. Jeszcze go tam nie wkladalam. Tylko probowalam ale ostatecznie robil to Robert. Nie lubi jak sie go podnosi wiec go nie biore na rece a jutro bede musiala bo oni ida do pracy. Tak sie zastanawialam na co wydam te pieniadze a sie okazalo ze niepotrzebnie bo wydalam na taksowke juz 40zl i jeszcze za weta bd musiala zaplacic. Taksowka byla akorat potrzebna bo wczoraj nie mial nas(mnie, siostre i Ptysia) kto zawiezc. Robert na jakis pogrzeb musial jechac a rodzice do ciotki wyjechali. O komunikacji miejskiej w ogole nie ma mowy jak tam sie jedzie 1h w jedna strone z przesiadkami(16km).Bede musiala znalezc blizej weta. Nie polubilam taksowkarza. Widzi ze mam krolika i ze jedziemy do weta a on : glosno muzyka, gada o pasztecie z krolika bo mysli ze jest zabawny i jeszcze przeciag robi- 2 otwarte okna. Gdybym mu nie powiedziala zeby zamknal jedno to by sie nie domyslil sam. Ugh.
To teraz kilka zdjec Ptysia ;3
Na niektorych jest siostra as you can see ^ ^
 |
| XD |
A jak tam u Ciebie??
Kocham <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz